Rzeczy, które ratują mnie w pracy akademickiej
Rzeczy, które ratują mnie
w pracy akademickiej
Nie ma tu żadnej magii. Nie ma gotowej recepty na to, jak przeżyć habilitację, grant, trzy komisje i skrzynkę z 200 mailami — jednocześnie. Ale jest system. I kawa. I kilka rzeczy, które działają na mnie lepiej niż jakikolwiek kurs produktywności.
Automatyzacja
Mam prostą zasadę: jeśli robię coś po raz trzeci, to znaczy, że powinnam to zautomatyzować. Nie narzekać, nie cierpieć w milczeniu, nie wzdychać do sufitu — tylko zautomatyzować.
Automatyzacja to nie tylko kod i skrypty. To też przemyślenie, co w ogóle nie musi być robione przeze mnie, teraz, ręcznie. Czasem wystarczy odpowiednie narzędzie — albo po prostu zatrzymanie się i zapytanie: „Dlaczego to w ogóle robię w ten sposób?"
Szablony maili
Szablony maili? Tak, wiem, brzmi jakbym była chłodna i bezosobowa. Ale to oszustwo tylko z pozoru. Piszę naprawdę wiele podobnych wiadomości i żeby nie zaczynać każdej od zera — mam szablony.
Nie dlatego, że jestem leniwa. Dlatego, że jestem realistką. Wiele rzeczy wykonujemy od początku tak samo — a przecież możemy sobie pomóc. Pierwsze narzędzie, które mi w tym pomogło, to było lata temu Stripo, potem Unlayer i Canva. Są też inne: Salesflare, Gmelius, Mailbutler, Right Inbox.
Granice
„Nie odpowiadam na maile po 20:00" — najzdrowsza decyzja mojego życia zawodowego.
Kiedy zaczęłam pracować na uczelni, wielokrotnie odbierałam maile o 21, o 23. Teraz po 20 się po prostu wyłączam. Maile o 2 w nocy? O 6 rano? Zazdroszczę zapału — ale ja funkcjonuję najwcześniej o 9, i to wtedy, gdy wypiję dobrą kawę.
Granice nie są oznaką braku zaangażowania. Są oznaką tego, że chcę pracować dobrze — a nie tylko dużo.
Zgoda na niedoskonałość
Nie wszystko musi być idealne. Wystarczy, że będzie gotowe.
Wiem, że nic nie jestem w stanie zrobić dobrze, jeśli nie spróbuję. To właśnie próbowanie i uczenie się na błędach sprawia, że godzę się na niedoskonałość. Godzę się też na wysłuchiwanie uwag od osób, które już przez to przeszły — i przy odrobinie dobrej woli chcą mnie przez to przeprowadzić.
Kawa!
Tak bardzo kocham kawę, że nie jestem w stanie bez niej żyć. Kocham zapach, smak, rytuał. Kawa nie jest rozwiązaniem problemów — ale pomaga mi je czytać bez płaczu.
Z kawą kojarzą mi się też najlepsze wspomnienia. I to chyba wystarczające uzasadnienie, żeby traktować ją jak osobny punkt systemu.
Mikroprzerwy
Mam swój ulubiony rytuał w pracy: odchodzę od biurka, podchodzę do okna i patrzę. Biegnący studenci? Mała chmurka na niebie? Uwielbiam sobie robić takie przerwy.
Mikroprzerwa nie musi trwać 20 minut. Czasem wystarczą 2 minuty i zmiana perspektywy — dosłownie.
„To nie jest pilne"
To mantra, którą powtarzam, gdy świat próbuje mnie przekonać, że wszystko jest na wczoraj.
Uczenie się odróżniania tego, co naprawdę wymaga natychmiastowej reakcji, od tego, co tylko sprawia takie wrażenie — to jedna z najtrudniejszych i najważniejszych umiejętności w pracy akademickiej (i nie tylko).
Studenci, którzy pytają z ciekawości
Najlepsze paliwo do pracy — nawet po trzech godzinach snu.
Nie ma nic, co bardziej przypomina mi, dlaczego tu jestem, niż student, który pyta nie dlatego, że musi — ale dlatego, że naprawdę chce wiedzieć.
„To nie magia. To system. I trochę kawy. I trochę granic. I dużo człowieczeństwa."
Więcej takich treści znajdziesz na Instagramie:
@ohmyphdZeszyt młodego naukowca · nauka, AI, praca akademicka po ludzku
Komentarze
Prześlij komentarz